Aktualności
FDA i EMA o produktach leczniczych pochodzenia roślinnego. Co z tej dyskusji wynika dla producentów suplementów?
Fot. Magnific / materiał stockowy
Ekstrakt roślinny rzadko jest surowcem tak prostym, jak sugeruje pojedyncza pozycja w specyfikacji. Na jego skład mogą wpływać gatunek i odmiana rośliny, część wykorzystana do produkcji, miejsce uprawy, termin zbioru, warunki przechowywania, metoda ekstrakcji i późniejsze etapy koncentracji czy suszenia. Dwie partie spełniające wymaganie dotyczące jednego markera mogą więc nie być pod każdym względem identyczne.
Właśnie problemom związanym z rozwojem i kontrolą złożonych produktów pochodzenia roślinnego poświęcono wspólny warsztat FDA i Europejskiej Agencji Leków, który odbył się 25 września 2026 r. Spotkanie nie dotyczyło suplementów diety i nie wprowadza dla ich producentów nowych wymagań. Tematem były produkty przeznaczone do stosowania leczniczego, europejskie herbal medicinal products oraz określane przez FDA jako botanical drug products. Regulatorzy wskazują, że są to produkty złożone, których rozwój stawia szczególne wyzwania jakościowe i regulacyjne. Dla przemysłu suplementów ta dyskusja jest jednak interesująca z bardzo praktycznego powodu. Problemy z tożsamością surowca, powtarzalnością kolejnych partii, kontrolą procesu ekstrakcji i opisaniem złożonego składu występują również przy produkcji suplementów zawierających ekstrakty roślinne. Nie chodzi więc o przenoszenie wymagań dla leków na żywność, lecz o przyjrzenie się kierunkowi, w którym rozwija się kontrola jakości złożonych surowców naturalnych.
Jeden marker może nie opisywać całego ekstraktu
W praktyce specyfikacja ekstraktu roślinnego często obejmuje nazwę rośliny i jej część, zastosowany rozpuszczalnik, DER oraz zawartość wybranego związku lub grupy związków markerowych. Taki zestaw parametrów jest potrzebny, ale w przypadku szczególnie złożonych materiałów nie zawsze daje pełny obraz ich powtarzalności. Roślina może zawierać dziesiątki lub setki różnych składników chemicznych. Oznaczenie jednego markera mówi, że jego zawartość mieści się w określonym zakresie, ale nie przesądza jeszcze, że cały profil obu partii jest porównywalny. Właśnie dlatego w kontroli bardziej złożonych ekstraktów wartość może mieć profil chromatograficzny, czyli fingerprint. Zamiast patrzeć jedynie na pojedynczy pik, laboratorium porównuje szerszy układ składników charakterystycznych dla materiału. Jeżeli kolejna partia osiąga prawidłową zawartość deklarowanego markera, ale jednocześnie jej profil wyraźnie odbiega od wcześniejszych materiałów, pojawia się pytanie o źródło różnicy. Może nim być inna partia surowca roślinnego, zmiana warunków ekstrakcji, region pochodzenia, etap suszenia albo inna zmienna procesu. Dla QA taka informacja może być znacznie cenniejsza niż samo stwierdzenie, że „marker jest zgodny”.
Powtarzalność zaczyna się przed ekstrakcją
Jednym z największych wyzwań związanych z surowcami pochodzenia roślinnego jest naturalna zmienność materiału wejściowego. Na profil chemiczny rośliny wpływają m.in. warunki klimatyczne, dostępność wody, gleba, termin zbioru i dojrzałość surowca. Znaczenie ma również wykorzystana część rośliny. Liść, korzeń czy owoc tego samego gatunku nie są materiałami wymiennymi. Dopiero później rozpoczyna się proces technologiczny. Rodzaj i stężenie rozpuszczalnika, temperatura, czas ekstrakcji, proporcja surowca do medium, sposób koncentracji i metoda suszenia również mogą wpływać na końcową charakterystykę ekstraktu. Producent suplementów widzi najczęściej rezultat tych wszystkich etapów: worek z proszkiem, specyfikację i Certificate of Analysis. Dlatego jakość finalnego suplementu zależy w dużej mierze od tego, jak dobrze dostawca kontroluje wcześniejsze etapy produkcji ekstraktu.
Co warto sprawdzać podczas kwalifikacji dostawcy?
Przy bardziej złożonych i kosztownych ekstraktach samo potwierdzenie posiadania systemu jakości może być niewystarczające. Warto wiedzieć, jak dostawca potwierdza tożsamość materiału roślinnego, czy korzysta z jednego czy kilku regionów uprawy, jak reaguje na zmianę źródła oraz czy poszczególne partie surowca są mieszane przed ekstrakcją. Znaczenie ma również zarządzanie zmianą procesu. Jeśli zmienia się rozpuszczalnik, dostawca rośliny, parametry suszenia albo miejsce produkcji, odbiorca powinien wiedzieć, czy i w jaki sposób oceniono wpływ tej zmiany na finalny materiał. To szczególnie istotne w sytuacji, gdy ekstrakt pełni w formulacji ważną funkcję technologiczną. Zmiana może być widoczna nie tylko w chromatogramie, ale również podczas produkcji. Inna gęstość nasypowa lub higroskopijność może zmienić zachowanie proszku w kapsułkarce. Różnica w granulacji może wpływać na segregację mieszanki. Zmiana właściwości organoleptycznych może natomiast wymusić korektę formulacji smakowej.
FDA sama szuka odpowiedzi na problem złożonych produktów roślinnych
Warsztat z EMA nie jest jedynym działaniem amerykańskiej agencji w tym obszarze. FDA prowadzi również konsultacje dotyczące rozwoju botanical drug products. W Request for Information agencja pyta interesariuszy m.in. o problemy napotykane przy rozwoju takich produktów, standardy jakości, właściwe podejście do złożonych mieszanin roślinnych oraz potencjalne aktualizacje istniejących wytycznych. Termin zgłaszania uwag upływa 3 listopada 2026 r. To istotne, bo pokazuje, że nawet w dobrze rozwiniętych ramach regulacyjnych pozostaje wiele otwartych pytań dotyczących jakości złożonych materiałów pochodzenia roślinnego. FDA i EMA mają przy tym różne systemy regulacyjne. Same agencje zaznaczają, że choć istnieją wspólne zasady, pomiędzy amerykańskim i europejskim podejściem występują istotne różnice. Warsztat miał służyć właśnie praktycznemu omówieniu tych zagadnień dla produktów przeznaczonych do stosowania leczniczego.
Co z tego może wykorzystać producent suplementów?
Najważniejsze jest zachowanie właściwej granicy.
Wymagania dla produktów leczniczych pochodzenia roślinnego nie są automatycznie wymaganiami dla suplementów diety. Inne są podstawy prawne, zakres dokumentacji i sposób oceny produktu. Nie należy więc pisać, że po spotkaniu FDA–EMA producenci suplementów będą musieli wykonywać nowe badania lub stosować standardy przewidziane dla leków. Można jednak wykorzystać tę dyskusję jako punkt odniesienia dla własnego systemu jakości. Jeżeli firma kupuje prosty i dobrze scharakteryzowany surowiec o niskim ryzyku, rozbudowany fingerprint każdej partii może nie mieć uzasadnienia. Inaczej wygląda sytuacja przy drogich ekstraktach roślinnych, materiałach o dużej naturalnej zmienności, surowcach podatnych na fałszowanie albo produktach, w których obserwowano już różnice między seriami. W takich przypadkach rozszerzenie charakterystyki może pomóc nie tylko w wykrywaniu problemów jakościowych, ale także w wyjaśnianiu odchyleń produkcyjnych. Jeżeli kolejne partie ekstraktu spełniają CoA, a jednocześnie raz dobrze płyną, innym razem gorzej się kapsułkują albo zmieniają barwę gotowego produktu, warto zapytać, czy obecna specyfikacja rzeczywiście opisuje te cechy surowca, które są krytyczne dla naszego procesu.
R&D też powinno uwzględniać zmienność partii
Ten problem zaczyna się już podczas rozwoju formulacji. Jeżeli technolog opracowuje proces na jednej partii ekstraktu, łatwo zoptymalizować parametry pod materiał, który nie reprezentuje pełnej naturalnej zmienności dostaw. Znacznie więcej informacji daje praca na kilku partiach pochodzących z różnych kampanii produkcyjnych. Pozwala sprawdzić, czy różnice wpływają na płynność, mieszanie, dozowanie, tabletkowanie, kapsułkowanie czy stabilność. W ten sposób R&D może wcześniej określić, które właściwości surowca rzeczywiście mają znaczenie technologiczne i powinny znaleźć się w specyfikacji lub dodatkowej dokumentacji dostawcy. To podejście szczególnie dobrze wpisuje się w produkcję suplementów o dużej liczbie SKU, gdzie ten sam ekstrakt może być stosowany w kilku różnych postaciach produktu.
Nie chodzi o więcej badań, tylko o lepsze pytania
Najciekawszy wniosek ze wspólnej dyskusji FDA i EMA nie polega więc na tym, że każdy ekstrakt powinien być analizowany kilkunastoma dodatkowymi metodami. Chodzi raczej o właściwe zdefiniowanie materiału. Jeżeli jeden marker naprawdę dobrze opisuje jakość i powtarzalność określonego surowca, nie ma powodu komplikować kontroli bez potrzeby. Jeżeli jednak surowiec jest naturalnie zmienny, drogi, złożony albo podatny na adulteration, warto zastanowić się, czy kontrola jednego parametru daje zakładowi wystarczającą wiedzę. Dla producentów suplementów oznacza to stopniowe przesunięcie akcentu z pytania „czy surowiec jest zgodny z CoA?” na bardziej praktyczne: „czy naprawdę rozumiemy, co zmienia się pomiędzy kolejnymi partiami i czy ma to wpływ na nasz produkt oraz proces?” I właśnie w tym sensie dyskusja regulatorów rynku leków może być wartościowa także dla producentów suplementów diety.
Dodatkowe informacje
Opracowanie własne na podstawie
Źródło główne: FDA / EMA, Regulatory Perspectives on Herbal Medicinal/Botanical Drug Product Development – Joint FDA/EMA Workshop