Aktualności
Greenwashing w suplementach. Nowe przepisy zmienią sposób zatwierdzania opakowań i claimów środowiskowych
Fot. Magnific / materFot. Magnific / materiał stockowyiał stockowy
Na etykiecie suplementu bardzo dużo uwagi poświęca się dziś dawce składnika, ostrzeżeniom, nazwom substancji, claimom zdrowotnym i zgodności prezentacji produktu z prawem żywnościowym. Coraz większego znaczenia nabiera jednak jeszcze jedna grupa komunikatów: deklaracje środowiskowe. „Eco”, „green”, „przyjazny dla środowiska”, „zrównoważone opakowanie”, „neutralny klimatycznie” – to właśnie takie hasła mają być znacznie mocniej kontrolowane.
24 września Senat przyjął bez poprawek ustawę wdrażającą rozwiązania związane z dyrektywą (UE) 2024/825 dotyczącą wzmocnienia ochrony konsumentów w transformacji ekologicznej. Celem zmian jest ograniczenie wprowadzających w błąd praktyk środowiskowych i poprawa jakości informacji kierowanych do konsumentów. Dla producentów suplementów oznacza to bardzo praktyczne zadanie: przegląd nie tylko etykiet, ale całego procesu akceptacji claimów i artworków.
Zielony napis nie jest już niewinnym dodatkiem
Przez lata komunikaty środowiskowe często funkcjonowały bardziej jako element designu niż jako claim wymagający silnego uzasadnienia. Zielony listek, „eco friendly”, „planet friendly” czy własny znaczek marki były traktowane jako miękka komunikacja. Nowe podejście idzie w przeciwnym kierunku. Jeżeli oznaczenie sugeruje konkretną przewagę środowiskową, przedsiębiorca musi być w stanie wykazać, na czym ta przewaga polega i na jakiej podstawie została sformułowana. Polski projekt wprost odnosi się do przeciwdziałania greenwashingowi, a przepisy unijne ograniczają stosowanie ogólnych twierdzeń środowiskowych bez odpowiedniego uzasadnienia. W praktyce może to zmienić sposób pracy zespołów marketingowych, regulatory i legal.
Największe ryzyko siedzi na froncie opakowania
W suplementach największy problem nie musi znajdować się w części obowiązkowej etykiety. Może pojawić się na froncie, gdzie producent próbuje w kilku słowach opowiedzieć historię marki. Jeżeli butelka ma etykietę „eco”, ale przedsiębiorca nie potrafi określić, czy claim dotyczy materiału opakowania, procesu produkcji, zawartości recyklatu czy całego cyklu życia produktu, komunikat staje się ryzykowny. To samo dotyczy określeń typu „sustainable”, „green choice” czy „environmentally friendly”. Ważna staje się precyzja. Zamiast ogólnego hasła bez zakresu, znacznie łatwiej uzasadnić informację konkretną i mierzalną, jeżeli rzeczywiście jest prawdziwa i udokumentowana.
„Climate neutral” pod szczególną presją
Dyrektywa 2024/825 mocno ogranicza także komunikację klimatyczną opartą wyłącznie na offsetowaniu emisji poza łańcuchem wartości produktu. To oznacza szczególną ostrożność przy hasłach takich jak „climate neutral” czy „CO₂ neutral”, jeżeli ich podstawą jest przede wszystkim zakup kompensacji, a nie rzeczywiste ograniczenie wpływu produktu. Dla suplementów problem może dotyczyć nie tylko produktu, ale także kampanii marketingowej, e-commerce czy strony korporacyjnej. Producent może więc mieć poprawny artwork, a jednocześnie prowadzić niezgodną komunikację w sklepie internetowym lub mediach społecznościowych.
QA, RA i marketing muszą mówić jednym językiem
Zmiana przepisów może spowodować, że część firm będzie musiała uporządkować proces zatwierdzania materiałów marketingowych. W dobrze działającym systemie claim środowiskowy powinien przechodzić podobną ścieżkę jak inne komunikaty wymagające uzasadnienia: źródło danych, zakres claimu, odpowiedzialna osoba, wersja dokumentacji, zatwierdzenie oraz kontrola tego, gdzie komunikat jest wykorzystywany. Jeżeli producent posiada dużą liczbę SKU, bardzo szybko pojawia się problem skali. To samo określenie może być obecne na kartoniku, etykiecie, stronie produktu, katalogu, ulotce B2B i marketplace.
Zapasy opakowań mogą stać się problemem operacyjnym
Prawo zmienia się szybciej niż cykl życia materiałów drukowanych. Zakład może posiadać duże ilości kartoników, etykiet i folii z wcześniej zatwierdzonym komunikatem. Jeżeli claim przestaje być akceptowalny, pojawia się pytanie, co zrobić z istniejącym zapasem i kiedy należy wprowadzić nowy artwork. Dlatego firmy powinny analizować zmiany regulacyjne odpowiednio wcześnie, szczególnie przy dużych MOQ materiałów opakowaniowych. W przeciwnym razie problem prawny szybko staje się problemem kosztowym: przeterminowany artwork, konieczność złomowania zapasu albo ekspresowe drukowanie nowej wersji. Wtedy potrzebny jest nie pojedynczy „przegląd opakowania”, tylko rejestr claimów środowiskowych i dowodów, które je uzasadniają.
Dla producentów kontraktowych dochodzi jeszcze jeden poziom ryzyka
CDMO suplementów często nie odpowiada za ostateczny marketing produktu, ale uczestniczy w przygotowaniu dokumentacji i może drukować lub aplikować etykiety dostarczone przez klienta. Warto więc precyzyjnie ustalić, kto odpowiada za akceptację claimów i kto potwierdza ich podstawę. Nowe przepisy mogą skłonić producentów kontraktowych do mocniejszego uregulowania tej kwestii w procedurach artwork approval i umowach jakościowych.
Najważniejszy wniosek jest prosty: green claim przestaje być wyłącznie decyzją marketingową. Staje się elementem, który trzeba zarządzać dokumentacyjnie tak samo jak inne ryzykowne komunikaty na produkcie.
Dodatkowe informacje
Opracowanie własne na podstawie
Źródło: Senat RP, ustawa o zmianie ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym oraz ustawy o prawach konsumenta — przyjęta bez poprawek 24.09.2026. Senat
Źródło unijne: Dyrektywa (UE) 2024/825.
Zobacz także
- Co naprawdę znajduje się w suplementach odchudzających? LC-MS/MS wykrywa substancje niewymienione na etykiecie
- Ta sama roślina nie zawsze daje ten sam ekstrakt. Klimat zaczyna być zmienną jakościową surowców botanicznych
- Żelki są proste dla konsumenta, trudniejsze dla technologa. Gdzie zaczynają się problemy z gummies?