Mikrobiom jako lek. MHRA wyznacza ścieżkę regulacyjną dla nowej klasy terapii

Kategoria: Aktualności
7 min. czytania

Fot. Zdjęcie wygenerowane przez Magnific AI.

Mikrobiom coraz wyraźniej przesuwa się z obszaru suplementacji i badań nad probiotykami w stronę pełnoprawnego drug development. Brytyjska Medicines and Healthcare products Regulatory Agency opublikowała 18 sierpnia 2026 r. stanowisko dotyczące microbiome-based medicinal products, czyli produktów leczniczych, których zasadniczy efekt terapeutyczny wynika z modulowania, odbudowywania lub zastępowania ludzkiego mikrobiomu. Z perspektywy przemysłu najważniejsza wiadomość nie dotyczy jednak samego potencjału terapeutycznego tej kategorii. Regulator jasno wskazuje, że największym wyzwaniem będzie przełożenie biologicznie zmiennego ekosystemu na produkt o kontrolowanej jakości, zdefiniowanych krytycznych atrybutach i powtarzalnym procesie wytwarzania.

Mikrobiom przestaje być wyłącznie obszarem żywności i suplementacji

MHRA definiuje microbiome-based medicinal product, w skrócie MBMP, jako produkt leczniczy przeznaczony do zapobiegania, leczenia lub diagnostyki choroby, którego zasadniczy efekt wynika z modulowania, odbudowywania, zastępowania lub funkcjonalnego oddziaływania na mikrobiom człowieka. Substancją czynną mogą być żywe mikroorganizmy, zdefiniowane konsorcja mikroorganizmów, bardziej złożone ekosystemy mikrobiologiczne, a także mikroorganizmy nieżywe lub ich pochodne. Jednocześnie dokument wyraźnie wyłącza z tego zakresu żywność, suplementy diety, kosmetyki oraz probiotyki, które nie są pozycjonowane jako produkty terapeutyczne.

To rozróżnienie jest szczególnie ważne dla firm działających na styku farmacji, biotechnologii i sektora nutraceutycznego. Ten sam obszar biologii może bowiem prowadzić do zupełnie różnych ścieżek regulacyjnych w zależności od składu produktu, jego przeznaczenia i deklarowanego mechanizmu działania.

Według MHRA produkty oparte na mikrobiomie mieszczą się już dziś w istniejących brytyjskich przepisach dotyczących produktów leczniczych. W zależności od ich charakterystyki mogą być traktowane jako biologiczne produkty lecznicze, a w określonych przypadkach również jako produkty lecznicze terapii zaawansowanej, czyli ATMP. Nie powstaje więc zupełnie nowa kategoria prawna. Wyzwaniem jest raczej dostosowanie istniejących wymagań jakościowych, przedklinicznych i klinicznych do produktu, którego natura jest znacznie bardziej złożona niż w przypadku klasycznej substancji czynnej.

Największy problem zaczyna się w CMC

Z punktu widzenia producentów szczególnie istotna jest część dokumentu dotycząca rozwoju produktu, wytwarzania i kontroli.

MHRA wskazuje, że fundamentalnym problemem MBMP jest ich wewnętrzna zmienność biologiczna. Skład może obejmować pojedynczy szczep, kilka zdefiniowanych mikroorganizmów lub bardziej złożony układ, którego charakterystyka może zmieniać się na kolejnych etapach cyklu życia produktu. Z tego względu regulator wymaga identyfikacji krytycznych atrybutów jakości, które mają bezpośredni wpływ na powtarzalność, bezpieczeństwo i potencjalną skuteczność produktu.

W praktyce oznacza to konieczność odpowiedzi na pytania znacznie bardziej szczegółowe niż samo potwierdzenie obecności określonego mikroorganizmu.

Producent musi wiedzieć, jakie cechy danego szczepu lub konsorcjum są rzeczywiście krytyczne dla działania produktu, jak mierzyć jego aktywność biologiczną, jak kontrolować stosunek poszczególnych mikroorganizmów i jak wykazać, że kolejna partia jest funkcjonalnie porównywalna z poprzednią.

MHRA zwraca uwagę między innymi na identyfikację szczepów, ocenę potency, kontrolę zmienności między seriami oraz stabilność przez cały deklarowany okres trwałości. Narzędzia analityczne stosowane w tej dziedzinie rozwijają się szybko, ale część z nich nie jest jeszcze w pełni wystandaryzowana. Dlatego regulator oczekuje nie tylko wyniku badania, lecz także naukowego uzasadnienia, że zastosowana metoda jest odpowiednia dla konkretnego celu.

To może stać się jednym z kluczowych wyzwań dla całej kategorii.

W klasycznym rozwoju leku znaczną część kontroli można oprzeć na precyzyjnie zdefiniowanej strukturze chemicznej, zawartości substancji czynnej i zestawie dobrze ustalonych parametrów jakościowych. W przypadku produktu mikrobiomowego sam skład ilościowy może nie wystarczać do opisania jego funkcjonalności.

Dwa konsorcja zawierające te same gatunki i podobną liczbę komórek nie muszą zachowywać się biologicznie w identyczny sposób, jeżeli różnią się właściwościami szczepów, metabolizmem, wzajemnymi interakcjami czy stabilnością w czasie.

„Potency” może okazać się trudniejsze niż liczba żywych komórek

Jednym z najbardziej interesujących przemysłowo aspektów nowego stanowiska jest właśnie konieczność oceny aktywności produktu.

W produktach zawierających żywe mikroorganizmy naturalną pokusą jest utożsamianie jakości z liczbą żywych komórek. W przypadku produktu leczniczego takie podejście może jednak okazać się zbyt uproszczone.

Jeżeli efekt terapeutyczny zależy od określonego metabolitu, interakcji z komórkami gospodarza, konkurencji z mikroorganizmami patogennymi lub zdolności do przebudowy konkretnego elementu mikrobiomu, samo oznaczenie liczebności mikroorganizmów nie musi być wystarczającym testem funkcjonalnym.

Dlatego rozwój MBMP może wymuszać łączenie klasycznej mikrobiologii z metodami genomicznymi, metabolomicznymi i funkcjonalnymi. Z punktu widzenia laboratoriów kontroli jakości oznacza to przejście od prostego potwierdzania obecności mikroorganizmu do znacznie głębszej charakterystyki produktu.

MHRA wiąże te wymagania z ogólnymi zasadami ICH dotyczącymi rozwoju substancji czynnej i strategii kontroli. Producent powinien zidentyfikować potencjalne CQA, ustalić proces wytwarzania, który pozwala je kontrolować, a następnie zbudować strategię zapewniającą utrzymanie jakości kolejnych partii.

AMR staje się elementem oceny produktu

Drugim obszarem o bezpośrednim znaczeniu przemysłowym jest bezpieczeństwo mikrobiologiczne.

MHRA wskazuje, że ocena MBMP powinna obejmować potencjalne zanieczyszczenie mikroorganizmami patogennymi lub toksynami, ryzyko zakażenia u szczególnie podatnych pacjentów oraz możliwość horyzontalnego transferu genów, zwłaszcza genów oporności na środki przeciwdrobnoustrojowe.

To oznacza, że AMR nie jest w tym przypadku zagadnieniem pobocznym, lecz częścią projektowania profilu bezpieczeństwa produktu.

W praktyce już na etapie wyboru szczepu może być konieczna analiza genomowa pod kątem potencjalnych determinant oporności, ocena ich mobilności oraz ryzyka przenoszenia pomiędzy mikroorganizmami. Dla producenta przekłada się to na znacznie szerszy zestaw danych wymaganych podczas kwalifikacji materiału biologicznego i budowania dokumentacji rozwojowej.

Regulator jednocześnie dopuszcza podejście oparte na ryzyku. Klasyczne badania toksykologiczne nie zawsze muszą być najlepszym narzędziem do przewidywania zachowania produktu mikrobiomowego, dlatego MHRA dopuszcza alternatywne strategie, o ile są odpowiednio uzasadnione naukowo.

Modele zwierzęce mogą nie wystarczyć

Szczególnie interesujące jest stanowisko dotyczące badań przedklinicznych.

Mikrobiom człowieka i mikrobiom zwierząt laboratoryjnych różnią się na tyle, że klasyczny model zwierzęcy może mieć ograniczoną zdolność przewidywania efektu u człowieka. MHRA wprost wskazuje na tę barierę i dopuszcza wykorzystanie New Approach Methodologies oraz podejścia weight-of-evidence, jeśli niepewności zostaną jasno przedstawione i uzasadnione.

Dla firm biotechnologicznych może to być bardzo ważny sygnał.

Rozwój leków mikrobiomowych może zwiększać znaczenie modeli in vitro, organoidów, zaawansowanych systemów symulujących środowisko jelitowe, omiki oraz modelowania komputerowego. Nie oznacza to automatycznego odejścia od badań in vivo, ale pokazuje, że regulator dostrzega ograniczenia klasycznej ścieżki i jest otwarty na bardziej adekwatne metodologie.

To z kolei może zmieniać strukturę kompetencji potrzebnych w projektach mikrobiomowych. Zespoły R&D będą musiały łączyć mikrobiologię, biologię molekularną, bioinformatykę, farmakologię, analitykę i CMC w znacznie bardziej zintegrowany sposób niż przy wielu tradycyjnych produktach leczniczych.

Proces produkcyjny sam staje się częścią produktu

W produktach biologicznych często podkreśla się zasadę, że proces definiuje produkt. W przypadku MBMP może mieć ona jeszcze większe znaczenie.

Zmiana podłoża hodowlanego, czasu fermentacji, warunków beztlenowych, sposobu koncentracji biomasy, procesu suszenia czy temperatury przechowywania może wpływać nie tylko na przeżywalność mikroorganizmów, ale również na ich stan metaboliczny i późniejsze zachowanie biologiczne.

Oznacza to, że transfer technologii lub zwiększenie skali produkcji może wymagać znacznie bardziej rozbudowanych badań porównawczych.

Jeżeli produkt składa się z wielu szczepów, dodatkowym problemem staje się utrzymanie odpowiednich proporcji pomiędzy nimi oraz zapewnienie, że zmiany zachodzące podczas produkcji i przechowywania nie przesuwają całego ekosystemu w kierunku innym niż założony.

Właśnie dlatego regulator tak mocno akcentuje kontrolę zmienności między partiami i stabilność w całym okresie trwałości.

Wielka Brytania chce dać branży jasną ścieżkę wcześniej

Na moment publikacji dokumentu żaden MBMP nie posiada brytyjskiego pozwolenia na dopuszczenie do obrotu. MHRA wskazuje jednocześnie, że w innych krajach dopuszczono już niewielką liczbę produktów opartych na mikrobiocie dawców przeznaczonych między innymi do leczenia zakażeń Clostridioides difficile.

Brytyjski regulator wyraźnie zachęca firmy do wczesnego kontaktu z Innovation Office i korzystania z scientific advice. Celem jest ustalenie jeszcze przed kluczowymi inwestycjami, czy produkt będzie traktowany jako lek biologiczny czy ATMP, jakie dane niekliniczne będą akceptowalne, jak należy podejść do CMC i jaki poziom zmienności produktu można uznać za kontrolowany.

Z biznesowego punktu widzenia ma to duże znaczenie. W projektach opartych na nowych platformach technologicznych niepewność regulacyjna potrafi być równie dużym ryzykiem jak niepewność naukowa. Ustalenie oczekiwań regulatora przed badaniami pivotal może ograniczyć ryzyko sytuacji, w której kilka lat developmentu prowadzi do produktu, którego strategia CMC lub kliniczna okazuje się niewystarczająca dla procesu rejestracyjnego.

Europa będzie rozwijać własny model

Stanowisko MHRA ma również szerszy kontekst europejski.

Brytyjski regulator zwraca uwagę na unijne rozporządzenie dotyczące Substances of Human Origin, czyli SoHO. Regulacja obejmuje między innymi mikrobiotę jelitową i od 2027 r. ma tworzyć odrębne ramy dla określonych interwencji wykorzystujących materiał pochodzenia ludzkiego. W Wielkiej Brytanii system będzie rozwijał się inaczej, natomiast w Irlandii Północnej zastosowanie będzie miał unijny reżim wynikający z Windsor Framework.

Dla firm planujących międzynarodowy development oznacza to konieczność bardzo wczesnego mapowania ścieżek regulacyjnych.

Produkt wykorzystujący mikrobiotę dawcy, zdefiniowane konsorcjum hodowanych szczepów czy mikroorganizmy zmodyfikowane technologicznie mogą znaleźć się w różnych ramach regulacyjnych w zależności od konstrukcji produktu i rynku docelowego.

Mikrobiom może więc stać się kolejnym obszarem, w którym regulatory strategy nie będzie działaniem wykonywanym po zakończeniu R&D. Będzie musiała być elementem projektowania produktu od pierwszych etapów.

Z probiotyku do leku droga prowadzi przez jakość

Najważniejszy wniosek z dokumentu MHRA nie polega na tym, że mikrobiom stał się nowym celem terapeutycznym. Ten kierunek jest rozwijany od lat.

Nowością jest coraz wyraźniejsze przejście od pytania „czy można wpływać na mikrobiom?” do znacznie trudniejszego pytania: „czy można zbudować z tego powtarzalny, mierzalny i rejestrowalny produkt leczniczy?”.

I właśnie tutaj zaczyna się prawdziwe wyzwanie dla przemysłu.

Potencjał naukowy może być duży, ale rejestracja produktu będzie zależała od znacznie bardziej przyziemnych kwestii: możliwości zdefiniowania CQA, kontroli procesu, oceny potency, stabilności, AMR, różnic pomiędzy seriami oraz przedstawienia dowodów klinicznych odnoszących się do dokładnie tego materiału, który ma być produkowany komercyjnie.

To bardzo podobna zmiana do tej, którą wcześniej przechodziły inne zaawansowane produkty biologiczne. Na początku uwaga koncentruje się na spektakularnym mechanizmie. Wraz z dojrzewaniem technologii ciężar dyskusji przesuwa się jednak w stronę procesu.

Dla firm rozwijających terapie oparte na mikrobiomie może to oznaczać, że jednym z najcenniejszych aktywów nie będzie wyłącznie biblioteka szczepów czy interesujący wynik kliniczny. Równie ważna stanie się zdolność do produkowania biologicznie złożonego materiału w sposób, który regulator uzna za wystarczająco kontrolowany i powtarzalny.

Stanowisko MHRA z 18 sierpnia 2026 r. pokazuje, że regulatorzy są gotowi otworzyć tę ścieżkę. Teraz największym wyzwaniem dla przemysłu będzie udowodnienie, że mikrobiom można nie tylko modyfikować, ale również wytwarzać i kontrolować jak lek.

Dodatkowe informacje

Opracowanie własne na podstawie:
https://www.gov.uk/government/news/mhra-sets-out-position-on-regulation-of-microbiome-based-medicinal-products, data publikacji: 18.08.2026.
https://www.gov.uk/government/publications/uk-position-paper-on-microbiome-based-medicinal-products-mbmps/uk-position-paper-on-microbiome-based-medicinal-products-mbmps, data publikacji: 18.08.2026.

farmacom__logo
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.