Aktualności
Kwercetyna, luteolina i apigenina pod lupą epigenetyki. Nowa publikacja ważna dla R&D suplementów diety
Fot. Zdjęcie wygenerowane przez Magnific AI.
Kwercetyna, luteolina i apigenina są od lat obecne w badaniach nad bioaktywnymi składnikami pochodzenia roślinnego. Nowa publikacja naukowców związanych z Uniwersytetem Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie przesuwa jednak punkt ciężkości z klasycznie opisywanych właściwości antyoksydacyjnych i przeciwzapalnych na mechanizmy epigenetyczne. Przegląd opublikowany 18 sierpnia 2026 r. w „International Journal of Molecular Sciences” analizuje, w jaki sposób trzy flawonoidy mogą wpływać na regulację ekspresji genów. Dla europejskiego przemysłu suplementów diety jest to przede wszystkim sygnał dla działów R&D: coraz większe znaczenie może mieć nie tylko obecność związku w formulacji, ale także jego forma, biodostępność, ekspozycja biologiczna oraz jakość dowodów przypisanych do konkretnego surowca.
Od antyoksydacji do regulacji ekspresji genów
Publikacja „Epigenetic Modulation by Luteolin, Quercetin and Apigenin in Systemic Lupus Erythematosus and Rheumatoid Arthritis: Mechanisms and Therapeutic Perspectives” została opublikowana 18 sierpnia 2026 r. przez Cletusa Ekwosiego, Annę Kasprzyk-Pawelec, Monikę Janczarek i Macieja Masłyka. Autorzy analizują dane dotyczące luteoliny, kwercetyny i apigeniny w kontekście mechanizmów epigenetycznych związanych z procesami immunologicznymi i zapalnymi. Publikacja ma charakter przeglądowy, dlatego nie przedstawia wyników nowego badania interwencyjnego u ludzi, lecz porządkuje dotychczasowe dane eksperymentalne i mechanistyczne.
Epigenetyka dotyczy zmian w regulacji aktywności genów, które nie wynikają ze zmiany samej sekwencji DNA. Do najważniejszych mechanizmów należą metylacja DNA, modyfikacje histonów oraz regulacja z udziałem niekodujących RNA. W praktyce oznacza to, że środowisko komórki, dieta czy określone związki bioaktywne mogą wpływać na to, które geny są bardziej lub mniej aktywne, bez ingerencji w ich podstawowy zapis genetyczny.
Autorzy nowego przeglądu wskazują, że analizowane flawonoidy mogą oddziaływać na kilka takich mechanizmów. W publikacji omawiane są m.in. szlaki związane z metylacją DNA, dostępnością chromatyny oraz regulacją czynników odpowiedzialnych za odpowiedź zapalną i antyoksydacyjną. W przypadku kwercetyny zwrócono uwagę m.in. na możliwość oddziaływania na szlak SIRT1 oraz zmiany w ekspresji wybranych mikroRNA. Dane te pochodzą jednak w dużej mierze z modeli przedklinicznych.
Z punktu widzenia producenta suplementów diety ważny jest więc nie tyle sam kontekst chorób analizowanych przez autorów, ile szersze pytanie: czy ocena funkcjonalności składnika roślinnego powinna w przyszłości obejmować także jego wpływ na regulatory ekspresji genów?
Ten sam flawonoid nie zawsze oznacza ten sam surowiec
Kwercetyna, luteolina i apigenina należą do szerokiej grupy flawonoidów występujących naturalnie w roślinach. W suplementach diety mogą być jednak dostarczane w bardzo różnych postaciach: jako związki izolowane, składniki ekstraktów roślinnych, frakcje standaryzowane czy element bardziej złożonych formulacji.
Dla działów R&D oznacza to istotne wyzwanie. Informacja, że produkt zawiera np. kwercetynę, sama w sobie nie opisuje jeszcze całej charakterystyki technologicznej surowca. Znaczenie mogą mieć m.in. czystość i forma chemiczna związku, źródło botaniczne, profil pozostałych składników ekstraktu, proces otrzymywania, rozpuszczalność, stabilność podczas przechowywania oraz zachowanie po podaniu doustnym.
Problem biodostępności jest w przypadku polifenoli szczególnie istotny. Wcześniejsze opracowania naukowe dotyczące kwercetyny, luteoliny i apigeniny zwracają uwagę na ich metabolizm oraz ograniczenia związane z uzyskaniem odpowiedniej ekspozycji biologicznej po spożyciu. Oznacza to, że silny efekt obserwowany w modelu komórkowym nie może być automatycznie przenoszony na gotowy suplement przyjmowany doustnie.
To właśnie tutaj nowy kierunek badań epigenetycznych spotyka się z bardzo praktycznym problemem formulacyjnym. Jeżeli określony mechanizm wymaga osiągnięcia odpowiedniego stężenia związku lub jego metabolitu w komórce, kluczowe stają się pytania o rzeczywistą biodostępność zastosowanego surowca, a nie wyłącznie jego zawartość deklarowaną na etykiecie.
Dla R&D coraz ważniejsza jest „architektura dowodu”
Nowa publikacja dobrze pokazuje również zmianę sposobu, w jaki można analizować dokumentację naukową składników przeznaczonych do suplementów diety.
Pierwszym poziomem są dane opisujące samą substancję: jej skład, czystość, standaryzację i właściwości fizykochemiczne. Kolejnym – badania mechanistyczne, które odpowiadają na pytanie, z jakimi szlakami biologicznymi związek może oddziaływać. Następnie pojawiają się dane dotyczące biodostępności, metabolizmu i farmakokinetyki, a dopiero później dowody kliniczne uzyskane u ludzi.
W przypadku flawonoidów zainteresowanie mechanizmami epigenetycznymi może zwiększyć wartość pierwszych etapów tej ścieżki badawczej, ale ich nie zastępuje. Wykazanie wpływu związku na aktywność określonego enzymu, metylację DNA czy ekspresję mikroRNA w modelu komórkowym jest ważne dla zrozumienia mechanizmu, lecz nie oznacza jeszcze wykazania określonej korzyści zdrowotnej po zastosowaniu suplementu.
To rozróżnienie ma znaczenie zarówno podczas projektowania produktu, jak i oceny dokumentacji oferowanej przez dostawcę surowca. Dla producenta istotne powinno być pytanie, czy badania dotyczą dokładnie tej formy składnika, która ma zostać wykorzystana w formulacji, w jakiej dawce była stosowana oraz czy uzyskana ekspozycja jest możliwa do osiągnięcia w warunkach rzeczywistego stosowania.
Poprawa biodostępności może otwierać kolejne pytania regulacyjne
Naturalną odpowiedzią technologii formulacyjnej na ograniczoną biodostępność polifenoli są systemy mające poprawiać ich rozpuszczalność, stabilność lub transport w przewodzie pokarmowym. Stosowane i badane są m.in. systemy lipidowe, nanoemulsje czy technologie enkapsulacji.
W europejskim otoczeniu regulacyjnym rozwój takiego rozwiązania wymaga jednak oceny nie tylko efektywności technologicznej, ale także statusu zastosowanego składnika lub procesu. Dobrym przykładem jest enkapsulowana kwercetyna z zeiną. W unijnym procesie konsultacyjnym dotyczącym statusu Novel Food rozwiązanie „Encapsulated Quercetin-zein” zostało w 2021 r. zakwalifikowane jako novel food w żywności.
Nie oznacza to, że każda technologia zwiększająca biodostępność kwercetyny automatycznie staje się novel food. Pokazuje natomiast ważną zależność z punktu widzenia developmentu: zmiana technologii dostarczenia substancji może być jednocześnie zmianą wymagającą analizy regulacyjnej.
Dla producentów rozwijających bardziej zaawansowane formy polifenoli decyzja formulacyjna powinna więc łączyć co najmniej trzy perspektywy: skuteczność technologii, jakość dokumentacji naukowej oraz zgodność statusu składnika z europejskimi wymaganiami dotyczącymi żywności.
Mechanizm biologiczny nie jest oświadczeniem zdrowotnym
Szczególnie ważna jest również granica między badaniami naukowymi a komunikacją rynkową.
Autorzy publikacji analizują luteolinę, kwercetynę i apigeninę w kontekście tocznia rumieniowatego układowego oraz reumatoidalnego zapalenia stawów. Nie daje to jednak producentom suplementów podstaw do komunikowania właściwości związanych z leczeniem, zapobieganiem czy ograniczaniem przebiegu tych chorób.
W Unii Europejskiej oświadczenia zdrowotne dotyczące żywności podlegają rozporządzeniu (WE) nr 1924/2006. Oświadczenia muszą być oparte na dowodach naukowych, a stosowanie oświadczeń zdrowotnych podlega systemowi autoryzacji. Dane mechanistyczne, nawet jeśli są interesujące z perspektywy R&D, nie tworzą samodzielnie podstawy do wprowadzenia nowego claimu na etykiecie czy w reklamie suplementu.
To ważne zwłaszcza w przypadku składników, dla których literatura naukowa jest znacznie szersza niż zakres komunikacji możliwej do wykorzystania w praktyce rynkowej. Dział R&D może analizować potencjalne mechanizmy biologiczne na potrzeby rozwoju produktu, ale dział marketingu i regulatory affairs musi oddzielnie ocenić dopuszczalność każdego komunikatu skierowanego do konsumenta.
Epigenetyka jako kolejna warstwa charakterystyki składnika?
Nowa publikacja nie daje podstaw do stwierdzenia, że suplementacja kwercetyną, luteoliną czy apigeniną pozwala poprzez mechanizmy epigenetyczne uzyskać określony efekt kliniczny. Autorzy zestawiają przede wszystkim dane mechanistyczne i przedkliniczne, wskazując obszary wymagające dalszych badań.
Z perspektywy przemysłu wartość tej pracy znajduje się gdzie indziej. Pokazuje ona, że sposób charakteryzowania składników pochodzenia roślinnego staje się coraz bardziej wielowymiarowy.
Jeszcze niedawno dużą część komunikacji dotyczącej polifenoli budowano wokół ich zdolności antyoksydacyjnej. Obecnie badania coraz częściej schodzą poziom niżej – do konkretnych szlaków sygnałowych, regulacji genów, metabolitów i mechanizmów epigenetycznych.
Dla producentów suplementów nie oznacza to konieczności natychmiastowego wprowadzania „epigenetycznych suplementów”. Takie określenie wyprzedzałoby aktualny poziom dowodów. Może natomiast oznaczać potrzebę bardziej precyzyjnego zadawania pytań dostawcom surowców.
Nie tylko: ile kwercetyny zawiera surowiec?
Ale także: w jakiej postaci występuje, jak jest standaryzowana, jaka jest jej biodostępność, jakie badania dotyczą dokładnie tej formy oraz na jakim poziomie – mechanistycznym, przedklinicznym czy klinicznym – znajduje się dokumentacja?
Właśnie takie rozróżnienie może mieć coraz większe znaczenie dla europejskiego sektora suplementów diety, w którym przewagą produktu nie powinna być sama liczba publikacji przypisana do nazwy składnika, lecz jakość i adekwatność dowodów odnoszących się do rzeczywiście zastosowanego surowca.
Dodatkowe informacje
Opracowanie własne na podstawie:
https://www.mdpi.com/1422-0067/27/16/7365, data publikacji: 18.08.2026.